w żalu

Rozstanie to bolesne doświadczenie. Nikt z tym chyba nie będzie dyskutować. Czy warto mu jednak poświęcić resztę życia? Czy rzeczywiście jest czymś najgorszym, co może nas spotkać? Są osoby, które w to wierzą, które zatapiają się w żalu.

w żalu

Pogrążona w żalu

 

W każdej rozmowie, przy każdej okazji, przez telefon czy osobiście, opowiada o tym, jak bardzo została skrzywdzona. Z jej sytuacji nie ma wyjścia. To, co jej zrobiono, wywróciło cały jej świat, którego nie da się już odbudować. Ona była tak w porządku, dbała, kochała, oddała całe swoje życie. I to, co dała zostało zdeptane, sponiewierane, wyrzucone do kosza. Już teraz nie zaufa, teraz nikt jej już nie zechce, już sobie nie poukłada życia. Dla niej nie ma już szans. Jest jej źle. I będzie tylko źle.

Nie ma z nią innego tematu. Każda próba pocieszenia, doradzenia, wsparcia, zbijane jest przez jej „tak, ale…”, „wiem, ale”. Nie przeszkadza jej to jednak dopytywać dalej: „I co ja mam zrobić?”, „Czy jest jakieś rozwiązanie?”.

Zachowuje się jak wampir energetyczny wysysający energię ze swoich rozmówców. Karmiąc się tym, że im również coraz trudniej dać jej jakąś radę, w jakiś sposób ją pocieszyć.

Oto zafiksowana na swoim żalu. Nieuleczalnie chora. Niezdolna do konstruktywnego działania. Szukająca możliwości by podzielić się beznadzieją noszoną w sobie. Ona nie chce wyzdrowieć. Jej sensem życia stało się narzekanie, zatapianie się w żalu.

Czy jesteś zafiksowana?

 

A jak jest z Tobą? Czy czujesz, że przytłacza Cię stan, w którym się znalazłaś i jedyne na co masz siłę się zdobyć, to dzielenie się swoim bólem z innymi? Czy odnajdujesz w zafiksowanej jakąś cząstkę siebie?

Ból i żal są naturalnymi reakcjami na trudne życiowe wydarzenie. Trzeba jednak uważać, aby nie wciągnęły nas niczym czarna dziura. Ta droga to równia pochyła, wykończysz siebie i wszystkich dookoła. Stracisz cenny czas, który mogłabyś wypełnić czymś dobry, jasnym i przynoszącym poczucie zadowolenia.

Jestem głęboko przekonana, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Lepsze, gorsze, szybciej dostępne lub wymagające włożenia odrobinę więcej wysiłku. Ale jest! Nie ma sytuacji beznadziejnych. Nawet jeśli zostaje nam tylko zmienić swoje nastawienie do tego, co jest naszym udziałem.

Może być Ci trudno „odfiksować się” samej, jeśli taka sytuacja ma miejsce w Twoim życiu. Często potrzeba wsparcia kogoś bardziej doświadczonego. Wszystko zaczyna się jednak od cienia przebłysku, że coś tu jest nie tak. Bo Twój ból trwa zbyt długo lub bliskie Ci osoby nie mają już tyle chęci do pocieszania i słuchania wciąż tej samej historii. Wyjście z takiego zatopienia w żalu często wymaga trochę czasu. Jesteś w stanie to zrobić.

To ile w Tobie jest z zafiksowanej?

dar rozstania