Dar Rozstania Post2 1024x683

Rozstanie przelane na papier

Jak wiele nosisz w sobie emocji? Jak wiele myśli krąży w Twojej głowie? Zastanawiasz się może, co zrobić z tym całym dobrodziejstwem? Wyrzuć z siebie wszystko to, co niesie ze sobą rozstanie! Możesz to zrobić w bardzo bezpieczny, a za razem terapeutyczny sposób. Skutkiem ubocznym może okazać się, w długoterminowej perspektywie, Twoje dobre samopoczucie, a nawet i zdrowie.

rozstanie przelane na papier

Chaos, który niesie ze sobą rozstanie

Można wręcz zwariować od myśli krążących wciąż wokół jednego tematu – rozstania. Ciągła analiza jak to się stało, dlaczego, i co mogłoby się wydarzyć, gdybym tylko… Rozstanie to ogromna zmiana, burząca dotychczasowy porządek, znaną i przez to bezpieczną rzeczywistość.

Pamiętam, jak było dla mnie wykańczające prowadzenie w głowie ciągłych rozmów z moim byłym. Próbowałam go w nich na różne sposoby przekonać, że zrobił źle odchodząc. Szukałam ciągle właściwych słów, właściwych argumentów, które byłyby niepodważalne, i które pokazałby ja bardzo będzie swojej decyzji żałował.

A do tego te wszystkie emocje, wpadające ze skrajności w skrajność. Łatwo przechodzi się wtedy z bezdennej rozpaczy w rozszalały gniew, by następnie wpaść w obezwładniający lęk o to, co dalej. To wszystko razem tworzy w nas ogromny chaos.

Przenieś swój ból po rozstaniu na papier

Przelewanie swoich myśli i uczuć na papier może przynieść Ci realną poprawę samopoczucia. Dowiedziono tego naukowo! Profesor Pennebaker prowadził badania, które potwierdziły zbawienny wpływ prowadzenia zapisków opisujących przeżyte traumy. Badaniom poddawane były osoby w różnym wieku i pochodzące z różnych grup społecznych. Wyniki były dla nich wszystkich takie same – wzmocnienie układu odpornościowego, obniżenie poziomu stresu, trwała poprawa nastroju.

Metoda Pennebakera polegała na pisaniu o trudnym doświadczeniu przez zaledwie 20 minut przez kolejne 4 dni. Można się jednak zdecydować na prowadzenie regularnych zapisków. Trudno znaleźć badania naukowe potwierdzające skuteczność prowadzenia dziennika, ale z pewnością potwierdzą ją osoby, które taki dziennik prowadzą. Jest to również metoda z powodzeniem wykorzystywana przez terapeutów w pracy z klientem, szczególnie w walce z niechcianymi zachowaniami (np. objadaniem się, paleniem).

Korzyści, które możesz wynieść z prowadzenia dziennika, to m.in.:
•    Doprecyzowanie myśli i emocji,
•    Oczyszczenie umysłu,
•    Śledzenie, jak zmieniasz się w czasie,
•    Pogłębienie znajomości samej/samego siebie,
•    Złagodzenie stresu,
•    Stymulacja do rozwoju osobistego.

Zacznij przygodę z prowadzeniem dziennika już dziś!

Weź zeszyt, notatnik lub otwórz worda na komputerze i pisz! Jeżeli masz z tym jakiekolwiek trudności, zachęcam Cię do przeczytania krótkiego poradnika, który dla Ciebie przygotowałam. Dostępny jest TUTAJ.

Do dzieła!

dar rozstania

7 komentarzy do “Rozstanie przelane na papier”

  1. Pamiętam jak kilka lata temu miałam duże problemy z emocjami związanymi z pewną znajomością i wprawdzie nie pisałam takiego dziennika o jakim piszesz (chociaż uważam, że to dobry pomysł), ale zaczęłam pisać historię wymyślonej bohaterki. Kiedy skończyłam czułam, że jest mi lepiej i jakoś dałam radę 😉

    1. Pisanie historii wymyślonej bohaterki może być również oczyszczające, jak sama wspominasz. Kiedyś sama testowałam pisanie bajki o bohaterce, która mierzyła się z problemem, przed którym postawiło mnie życie. Spojrzenie z boku, szukanie rozwiązania dla kogoś innego, odblokowało moją kreatywność. Bardzo polecam tę technikę.

  2. Ja się po części z zapisywaniem zgadzam, ale.. nie do końca.
    Bo fajnie jest pozbyć się z siebie siedzących w głębi emocji, ale w pewnym momencie może się to zmienić w litanię żalów nad samym sobą [tak miałam, mówię tylko i wyłącznie o własnym doświadczeniu], które raczej jest błędnym kołem i dreptaniem w miejscu niż progresem.

    Jeśli komuś pomaga – super, u mnie się nie sprawdza do końca.
    albo złą formę stosuję.

    1. Wiesz, to wszystko zależy od naszego nastawienia i tego, co właściwie chcemy osiągnąć pisząc. Nawet jeśli zamieni się to w litanię żalu, łez etc., to w pewnym sensie to wszystko wyrzucasz z siebie. Przynajmniej zawsze tak bywało u mnie. Mi to pomagało, nawet jeśli zanosiłam się z płaczu pisząc wszystko, albo wyrzucałam same przekleństwa. Nie wiem czemu, ale korelacja papieru i myśli przelewanych na niego, uspokaja mnie 🙂

      Może po prostu każdy musi wypracować swój sposób 🙂 Niekoniecznie dotyczący kartki i długopisu 🙂
      Pozdrawiam! 🙂

      1. Zapewne każdy musi. Pisanie mi pomaga, ale nie aż tak, jak innym, najwidoczniej. Mnie czyści głowę kartka i farby albo patrzenie przez aparat na świat. Albo gotowanie.

        Wtedy jakoś myśli swobodniej mi płyną.

        Swoją drogą podczas pisania mam jeszcze jeden problem – myśli wyprzedzają to, co piszę aktualnie – gubię wątek czas, robię jakieś idiotyczne skróty i sama się w tym wszystkim gubię (((:

        1. Gdy jestem bardzo zdenerwowana albo zwyczajnie wkurzona, to pomaga mi sprzątanie, albo długi i szybki spacer z muzyką w uszach 😀
          Kiedyś też więcej malowałam, teraz jakoś to zaniedbałam :c

          Z myślami wyprzedzającymi nasze palce/dłonie to mam tak samo, dlatego muszę zwolnić i pomyśleć, co w pewien sposób systematyzuje moje splątane myśli 😀 ale do pisania trzeba mieć jednak czasem odwagę, zresztą do każdej czynności, która nas uzewnętrznia 🙂

  3. Zawsze przenoszę ból na papier, czasem też i ten elektroniczny. Taka autoterapia “uratowała” mnie z wielu przykrych zdarzeń w moim życiu, pomogła się pozbierać. W sumie, warto zapisywać nie tylko te bolesne myśli i przeżycia, ale także różne problemy, bardziej przyziemne. Gdy tylko zapisuję splątane myśli, oczyszczam się wewnętrznie, uspokajam i trzeźwiej myślę 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *